Historia Mikolaja
Wolontariusze i przyjaciele Mikolaja
Sponsorzy i darczyncy Mikolaja
Sukcesy male, srednie i wielkie...
Prace plastyczne Mikolaja
Cos dla rodzicow chorych dzieci

Jeden dzien z zycia Mikolaja

Dopisz sie do Ksiegi Gosci

Wyslij do nas e-mail

Blog, nie blog...

Jak możesz pomóc

English

 

  

 

8.00
Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Aha! To moje łóżeczko. A co to za kobieta nade mną? Już łapię! To moja opiekunka. Jedzonko! Mniam! Lubię te butelki, tak łatwo z nich ciągnąć. Ale butelek już i nie dają bo jestem juz dużym chłopcem. Już wiem jak jeść łyżeczką i widelcem. Jeszcze sobie beknę przepisowe 3 razy, poprzeciągam się i już mogę zacząć nowy dzionek. Co dziś będę robił?

9.30
Zaczyna się. Dziś są te dwie miłe panie, które przyjeżdżają do mnie z Łasku. Tylko gdzie jest ten Łask? Chyba robiłem to samo wczoraj?... "Maska", "pochylnia", "paterning", "oddychanie", "szczotkowanie", "czytanie".... Jejku, jakie to nudne. Ale chociaż wiem co robię, bo bardzo dużo mówią do mnie, nazywają wszystko to co robię. I za każdym razem przyczepiają te kolorowe kropki! Jak one się trzymają tej tablicy? Przecież powinny odpaść! Znów je oszukałem, bo wcale nie zszedłem z pochylni! He, He ...

12.00
Drugie śniadanko! Już zgłodniałem. Ale nie lubię gryźć a oni zmuszają mnie do gryzienia!

12.30
Trochę pofikałem na swoim stole i na podłodze. Nudne już te zabawki. Wszystkie znam. Najciekawiej jest wtedy gdy uda mi się pociągnąć za ten sznureczek od pozytywki. Ale jest już super gdy dostanę gazetę "do czytania"! Już nikt jej więcej nie przeczyta.

13.00
O! Słyszę, że przyszła Emilka. To moja nauczycielka. Z prawdziwej szkoły! Ciekawe co dziś będziemy robić? Pogoda do bani więc spacer odpada. A szkoda bo na spacerach jest najlepiej. Czasami pójdziemy do piesków i wtedy dopiero jest klawo! Ale dziś? Już wiem! Będę grzebał w kiślu a później w piasku. Ale to klawe! Szykuje się też muzyczka i zabawy z programem Knilla. Tak mówi Emilka. I jeszcze będę malował farbami. To lubię.

14.30
Przyszedł Jacek. To mój rehabilitant. Robi mi masaż mojego wątłego ciałka. Zawsze czuję się po tym taaaki luzacki. I buty mi zakłada! Tylko po co? Przecież ja nigdzie nie idę, bo chodzić nie umiem...

15.00
Pora na obiadek. Dzisiaj rybka. Tylko znowu mam kłopoty z połykaniem. Co to jest, że mleczko z butelki wchodziło mi łatwiej a z tymi do gryzienia to mam ciągłe kłopoty. Ale jeszcze wam pokażę! Będę się z wami ścigał!

16.00
Już są! To moje kolejne wolontariuszki. Chyba najstarsze stażem. Zdają w tym roku maturę. Szkoda, bo od października przestaną do mnie przychodzić. Ale dzisiaj są. I znowu "maska", "pochylnia", "paterning", "czytanie".... Dobrze, że są te kropki. No i te przynajmniej nie boją się "bandżi", to znaczy wieszania mnie głową w dół. Ale fajne widoki mam wtedy! Jedną to nawet kiedyś obsiusiałem gdy wisiałem nad nią. Hi, hi... Ale to było niechcący, wymsknęło mi się, przyrzekam....

18.00
Zacząłem jeść podwieczorek, ale przyszła kolejna zmiana wolontariuszy i chyba dokończę go ....jutro....innym razem. Jestem już trochę zmęczony. Dobrze, że o tej porze będę miał tylko "kamizelkę". Poleżę sobie a oni niech pomagają mi się dotlenić. Na koniec pofikam na mojej ogromniastej piłce.

19.00
Kolacyjka. Mniam, wreszcie. Ale znowu trzeba gryźć. I te witaminki, piguły i jeszcze inne ziółka! Ta moja mama to ma do mnie cierpliwość. Już tyle razy ugryzłem ją w palec a ona nawet na mnie nie krzyknęła. Dzisiaj sobie kichnę z buzią pełną jedzenia.... No co? Wy nie kichacie?

20.00
Nie cierpię tego. Kupili mi pionizator i teraz każą stać przez całą niemal godzinę! Przecież ja nigdy nie stałem na własnych nogach. Są okrutni. A może nie?...A może tak właśnie trzeba?...Nie wiem, bo jestem za mały. Ale strasznie tego nie lubię!!! Może kiedyś się przyzwyczaję.

21.00
No, wreszcie mam czas dla siebie. Ale teraz pofikam!! Zaraz rozniosę te miśki i lalki. Chodź no tu ty laaaalkooooooo, aaaaaaaaa. Co to? Ziewam? Jeszcze nieeeeeeeeeeeee chcę spaaaaaaaaaaaaaaaać.

21.30
Cóż za niesamowity dzień. Zupełnie taki sam jak w ubiegłym tygodniu, miesiącu.... Ale byłe do kwietnia. Wtedy jadę do Torunia. Tam przynajmniej spotkam Martynkę, Agnieszkę, Mateuszka.... A latem wyjadę do Chrząstówka albo do jakiegoś innego ośrodka rehabilitacyjnego. Tam to dopiero jest klawo. Są koniki i taki wielki basen z kulkami i tak cicho.... Mamo, mamo!... Już poszła... trudno, kupę zrobię jutro. Tylko żebym nie zapomniał!!! Aha, jeszcze jedno! Muszę się nauczyć mówić "tata". To są moje plany na jutro....