Historia Mikolaja
Wolontariusze i przyjaciele Mikolaja
Sponsorzy i darczyncy Mikolaja
Sukcesy male, srednie i wielkie...
Prace plastyczne Mikolaja
Cos dla rodzicow chorych dzieci

Jeden dzien z zycia Mikolaja

Dopisz sie do Ksiegi Gosci

Wyslij do nas e-mail

Blog, nie blog...

Jak możesz pomóc

English

 

Tekst artykułu z dnia 27 października 2000. "WIADOMOŚCI DNIA - DZIENNIK ŁÓDZKI", dodatek "TYDZIEŃ ZDUŃSKOWOLSKI"
 
Pięcioletni Mikołaj Bendkowski jak mało kto oczekuje życzliwości i opieki zduńskowolan. Jego dom stoi otworem dla wolontariuszy


Przyjaciół wokół dzieciaka wielu
 
 
Codziennie dom przy ulicy Krętej w Zduńskiej Woli pełen jest ludzi. Przed południem przychodzą osoby starsze, po południu młodzież. Wszystkich łączy jedno - troska o Mikołaja.
Chłopiec ma 5 lat. Stwierdzono u niego dziecięce porażenie mózgowe. - Jest to choroba, przeciw której nie ma lekarstwa. Na nic zdaje się też operacja. Jedynym ratunkiem jest rehabilitacja - tłumaczy Elżbieta Bendkowska, mama Mikołaja. - Na początku próbowałam wraz z mężem i moją bratową wykonywać ćwiczenia. Niestety, nie daliśmy rady. Poddaliśmy się - kończy ze smutkiem.
Tata Mikołaja, Piotr, zwrócił się do uczniów szkół średnich z prośbą o pomoc. Potrzebni byli wolontariusze, którzy zajęliby się rehabilitacją dziecka. Odpowiedziały jedynie dziewczęta z I Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Wielkiego, które tłumnie przybyły na Krętą. Większość z nich odwiedza chłopca już od roku. - Czuję potrzebę pracy z Mikołajem, bo widzę, jak dzieciak z tygodnia na tydzień potrafi coraz więcej - uśmiecha się do Mikołaja Ania Zasowska.
Państwo Bendkowscy przekształcili jeden pokój na salę rehabilitacyjną. Do ćwiczeń potrzebne są w większości przedmioty, których nie można kupić w sklepie, więc wykonał je tata Mikołaja. Na ścianie wisi zestaw głównych ćwiczeń. Każdy wolontariusz działa według tego harmonogramu, najpierw z pomocą rodzic6w Mikołaja, a po pewnym czasie sam. Jedna sesja ćwiczeń trwa do dwóch godzin.
Oczywiście największym problemem państwa Bendkowskich jest brak pieniędzy. Dwa razy w roku Mikołaj musi jeździć na konsultacje do Torunia. Koszt wyjazdu przekracza 1,000 zł. Poza tym ciągle zmienia się zestaw ćwiczeń, do kt6rych potrzebne są nowe pomoce. Niestety, to wszystko kosztuje. Rodzina Bendkowskich szuka więc wszystkimi sposobami pieniędzy. - Otwieram książkę telefoniczną, wybieram sobie adresy firm i wysyłam listy z prośbą o pomoc. Przeciętnie jeden na pięćdziesiąt jest rozpatrzony pozytywnie - opowiada Piotr Bendkowski. Mikołajowi pomaga także rodzina i przyjaciele.
W końcu pada zasadnicze pytanie: czego brakuje Mikołajowi? - Przede wszystkim potrzebni są nam wolontariusze, kt6rzy mogliby zajmować się chłopcem przed południem. Dotychczas w godzinach rannych opiekują się nim koleżanki babci, ale ta pomoc jest niewystarczająca. Szczególnie kierujemy swoja prośbę do słuchaczy studiów zaocznych, którzy nie pracują. Ale nie mamy pomysłu jak do nich dotrzeć - mówi pani Ela.
Rodzice Mikołaja są dobrej myśli. Jego mama zauważa, że przez ostatni rok, podczas którego były wykonywane ćwiczenia, Mikołaj bardzo się zmienił, oczywiście na korzyść. Przy pomocy rzeszy osób, kt6re otoczyły go opieką, może być tylko lepiej. Panią Elę i pana Piotra charakteryzuje niezwykła wiara w to, że kiedyś wszystko będzie całkiem dobrze. Oby w tym przypadku wiara i ciężka praca wielu ludzi, a przede wszystkim Mikołaja, uczyniły cuda. (NO)